131. 'Przed przeczytaniem skonsultuj się z terapeutą. Przeczytanie notki grozi zarażeniem się Optymizmem i Uradowaniem'
‘’- Fajnie jest się pobawić w innych klimatach, co dziewczyny? – rzekł Pan Drech do futrzaka i jego cnej towarzyszki.
- Ale to są nasze klimaty… - odparł
fu spozierając na swoje glany. ‘’
Czyli szykuje się opowieść z cyklu: Toperz sławi Jelonka, albowiem Jelonek jest Absolutnie Zajebisty.
Z Absolutną Zajebistością pana Jelonka nie można dyskutować, ponieważ jest ona idealnym odpowiednikiem Platońskiej idei Absolutnej Zajebistości i nietoperz jest pewien, ba, nietoperz jest absolutnie przekonany o tym, że gdyby Platon słuchał Jelonka, to pojąłby sens swojego życia i nie napisałby
Państwa , którego potem nikt by nie czytał (bo w sumie warsztat stylistyczny, to Platon miał taki… średni. Czasami nie było do końca wiadomo co, kto i do kogo mówi. Ekhem...), ale poszedłby w pogo.
Albowiem trzeba wam, mili toperzowi, wiedzieć, że nietoperz udał się wczoraj na swój pierwszy w życiu, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, koncert. Prawdziwy koncert. A prawdziwy koncert to taki w zamkniętym pomieszczeniu, na którym fu stoi prawie pod sceną i widzi kto gra, i słyszy co gra, i skacze w pogo i świetnie się bawi, zamiast zaprzyjaźniać się na trawie, siedząc w kółeczku dookoła flaszki z tanim winiaczem, słuchając Zupełnie Nieciekawych Opowieści o tym, kto i w jak bardzo malowniczy sposób raczył był puścić pawia na ostatniej imprezie.
‘’- Ale będzie BaRock? – spytał fu podskakując dookoła swej cnej towarzyszki. – Będzie?
- Nie wiem – odparła, wzruszając ramionami. – Pewnie tak. ‘’
I był BaRock i był pogrzeb wąpierza, i Jelonek nawet wykazał się znajomością zmiennych trendów na rynku literackim (fu w pewnym momencie zaczął się zastanawiać czy Jelonek nie czyta w myślach
fu bo grał tylko te utwory, które nietoperz sławił, i nie zagrał żadnego, który nietoperzowi spodobał się mniej Oo)
I nietoperz może nawet powiedzieć i pochwalić się tym, że oberwał z łokcia w nos. A co. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. ^^’
I był poza tym też Mroczny Wężyk w rytmie jakiegoś marsza wojskowego i był też chórek śpiewający/wyjący skrzypce, których nie da się zaśpiewać, ani zawyć, ale i chórkowi, i futrzakowi, który doń się przyłączył się to udało.
I było, tak w skrócie wspanialecudownieizajebiście. Dokładnie tak. Pisane bez spacji i mówione na jednym oddechu.
Toperz kocha Jelonka. :}
(Optymizm i Uradowanie stoją przy toperzu, próbując w zamian za swoje towarzystwo wysępić odrobinę Białego Baltasa. Podobnież Litewskiego piwa)